„Najlepsza rzecz, jaka kiedykolwiek się wydarzyła”: Chińczycy wracają do domu po latach rozłąki | Wiadomości o pandemii koronawirusa

Kiedy Vicky Liu przygotowywała się do powrotu do domu w Chinach, aby po raz pierwszy od ponad trzech lat świętować z rodziną Księżycowy Nowy Rok, zastanawiała się, jak wiele się zmieniło.

„Odpowiedzi jest dużo” – powiedział Al Jazeera Liu, 25-letni student z północno-wschodniego miasta Qingdao ze Stanów Zjednoczonych.

W tym czasie zmarło dwoje jego dziadków, dwóch kuzynów wyszło za mąż, a trzecia kuzynka została matką. Rodzice Liu również kupili nowy dom, jej partner na odległość przeniósł się z Qingdao do Szanghaju, a ulubiony pies jej rodziny, Qiqi, zmarł.

Liu nie było tam z tego powodu.

Opuścił Chiny w sierpniu 2019 roku, na kilka miesięcy przed pojawieniem się pierwszych przypadków COVID-19 w centralnym Wuhan.

Po twierdzeniu, że udało się powstrzymać początkową epidemię, większość ludzi w Chinach spodziewała się, że środki mające na celu powstrzymanie wirusa, w tym surowe blokady, masowe testy i zamknięte granice z tygodniami scentralizowanej kwarantanny dla niewielkiej liczby międzynarodowych przyjazdów, będą tymczasowe.

Chińczycy po raz pierwszy od trzech lat mogą swobodnie świętować Księżycowy Nowy Rok. Miliony podróżują do rodzinnego miasta, aby spędzić wakacje z rodzinami [Mark Schiefelbein/AP]

Zamiast tego ograniczenia stały się częścią podpisanej przez prezydenta Xi Jinpinga strategii COVID-19, która została porzucona dopiero w zeszłym miesiącu, ponieważ opóźniała wzrost gospodarczy, a tysiące ludzi wyszły na ulice sfrustrowane ograniczeniami w ich życiu.

Liu nigdy nie wyobrażał sobie ostatniego pożegnania z bliskimi i uczestniczenia w ich pogrzebie za pośrednictwem wideorozmów w odległości 12 stref czasowych, ale w obliczu odcięcia Chin właśnie to zrobił. Pod koniec 2021 roku obudził się pewnego dnia o 3 nad ranem, aby przez smartfon matki pożegnać się z dziadkiem. Kilka miesięcy później musiał zrobić to samo z babcią.

Kiedy więc Chiny porzuciły prawie wszystkie środki mające na celu powstrzymanie pandemii w serii nagłych zmian politycznych w ciągu kilku tygodni w grudniu, Liu i tysiące innych osób, które zostały zamknięte w swojej ojczyźnie, skorzystały z szansy powrotu.

„Oczywiście to tylko żart” — zachichotał do telefonu, lądując po raz ostatni w Pekinie, zanim wskoczył do pociągu do Qingdao. „Ale nie mogę uwierzyć, że jeszcze za życia będę mógł wrócić do Chin”.

Nie ma kamieni milowych

Liu nie jest osamotniony w swoim podekscytowaniu, że w końcu może przytulić przyjaciół i rodzinę w domu w Chinach. Dla wielu z około 10 milionów Chińczyków mieszkających za granicą ten Nowy Rok Księżycowy – Rok Królika – będzie pierwszym od lat zobaczeniem ich domów i rodzin.

Niektórzy, jak Liu, musieli żyć z miażdżącym bólem, że nie widzieli swoich bliskich przed śmiercią, podczas gdy inni przegapili kluczowe momenty, takie jak narodziny dziecka.

Jason Jiang opuścił rodzinne miasto w prowincji Jiangsu, aby pod koniec 2019 roku otworzyć chińską restaurację w Kapsztadzie.

31-latek planował wrócić w 2020 roku, kiedy jego żona urodziła chłopca, ale ku jego konsternacji koszt biletu w jedną stronę wzrósł do ponad 15 000 dolarów – więcej, niż zarobiłby w ciągu kilku miesięcy. Co gorsza, ponieważ niedawno wyzdrowiał z COVID, odmówiono mu wjazdu do Chin zgodnie z surowymi zasadami wjazdu dla nosicieli wirusa w Pekinie.

„Moja żona powiedziała mi, że to było dobre, ale w głębi duszy wiedziałem, że tak nie jest” – powiedział Jiang, który widział swojego dwuletniego syna tylko przez rozmowy wideo na chińskiej platformie komunikacyjnej WeChat. Al Jazeera.

Kobieta w pełnym stroju ochronnym trzyma barter obok ust mężczyzny.  Inni czekają z tyłu, maski z przodu.
Aż do nagłej zmiany zasad w grudniu, ludzie w Chinach napotykali szereg ograniczeń w swoim codziennym życiu i byli masowo testowani. [File: Mark Schiefelbein/AP Photo]

Gdy tylko ograniczenia zostały zniesione, zarezerwował swój bilet.

11 stycznia wylądował na lotnisku w Nanjing. Żona i syn Jianga czekali na niego, gdy wyszedł z hali przylotów.

Po raz pierwszy w życiu Jiang osobiście usłyszał od swojego syna dwa słowa, które tak bardzo pragnął usłyszeć: „Baba” (ojcze)! Łzy płynęły jej po twarzy.

Jiang wkrótce przypomniał sobie wszystko, co przegapił. Nie miała pojęcia, jaki kolor najbardziej uszczęśliwia jej syna, ani jaka kołysanka go ukoi.

„Wiem, że te rzeczy są małe” – powiedział. „Ale niosą tak duży ciężar i nie mogą być tutaj przez ostatnie dwa lata, aby zobaczyć, jak to naprawdę boli”.

Jednak po ponownym połączeniu się z rodziną i zaledwie kilka dni przed Księżycowym Nowym Rokiem, Jiang mówi, że jego podróż do domu była „najlepszą rzeczą, jaka mu się przydarzyła od lat”.

Trzyletni koszmar

W samych Chinach ludzie również nie mogą się doczekać ponownego zobaczenia swoich bliskich po tym, jak powiedziano im, aby świętowali Nowy Rok, w którym przebywają przez ostatnie dwa lata z powodu COVID-19.

W tym roku, gdy rząd rezygnuje z kampanii mającej na celu wytępienie wirusa, oczekuje się, że w ramach noworocznego pośpiechu podróży odbędą się miliardy podróży – mówi się, że jest to największa coroczna migracja ludzi na ziemi. Dla wielu zgromadzenie ma podtekst postapokaliptycznej radości, ponieważ znaczna część populacji została już zarażona i wyleczona z wirusa.

Cui Xia, imigrantka zarobkowa z Shenzhen w południowych Chinach, po raz pierwszy od dwóch lat wraca do domu, aby dołączyć do swojej rodziny na tradycyjną kolację zjazdową w Sylwestra Księżycowego.

„Moi rodzice mają prawie 70 lat i miło jest ich zobaczyć w tym roku, kiedy minął już strach przed COVID” – powiedział Al Jazeera Cui z południowo-zachodniej prowincji Guizhou.

Cui, jej mąż i oboje rodzice niedawno wyzdrowiali z COVID-19.

„Zamierzamy odpalić fajerwerki i ugotować obfity posiłek, aby pożegnać się z ostatnim szalonym rokiem” – powiedziała podekscytowana.

Jednak wśród ulgi i podekscytowania eksperci ds. zdrowia publicznego ostrzegają przed ryzykiem wzrostu zakażeń koronawirusem na obszarach wiejskich, gdy ludzie podróżują z miast do swoich rodzinnych miast i wiosek. Placówki medyczne na słabo rozwiniętych obszarach wiejskich, w których brakuje personelu, przygotowują się na kolejną falę ofiar.

Na początku tego miesiąca władze poinformowały, że od czasu zniesienia ograniczeń na początku grudnia z powodu COVID-19 zmarło około 60 000 osób, a wielu uważa, że ​​liczba ta prawdopodobnie będzie znacznie wyższa.

Dla mieszkańców Chin ograniczenia mogły zostać zniesione, ale koronawirus nadal prześladuje ich życie.

„Ostatnie trzy lata wydawały się koszmarem i może to już koniec, ale kto wie? Przynajmniej COVID jeszcze się nie skończył” – powiedział Liu.

Leave a Comment